Dr SelvaWróć do siebie. Na serio.Chcę praktykę wieczornąPraktyka

Człowiek, nie CV

Przeszedłem tę drogę.Nie wyczytałem jej z książki.

Nie znajdziesz tu certyfikatów w ramce ani listy szkoleń. Dwanaście lat temu ruszyłem sam, po dwóch latach zacząłem prowadzić innych - i od dziesięciu robię to samo: przez rozpad, dżunglę i ciszę.

Piętnaście minut, kubek kakao i cisza. Za darmo.

Alan Balcerzak stoi tyłem na kamienistym brzegu rzeki w amazońskiej dżungli, z rozłożonymi rękami; nad nim palmy i wysokie drzewa
Czytaj dalej

Skąd się to wzięło

Zanim była droga, było zwykłe życie - i jego koniec.

Prowadziłem własny klub fitness. Byłem przedsiębiorcą, outsiderem, wolną duszą - na etacie wytrzymałem w sumie dziewięć miesięcy w całym życiu. Na pierwszą ceremonię pojechałem. Bez wielkiego planu, bez szukania oświecenia.

Kilka lat później stare życie rozpadło się do zera. Prowadziłem pensjonat w Szczyrku. Właściciel wypowiedział mi umowę z dnia na dzień i sprzedał obiekt. Zostałem bez domu, bez pracy i z czterdziestoma tysiącami złotych długu za zadatki, które wcześniej pobrałem na sezon. Komornik wszedł na konto.

Potem przyszło coś, czego nie umiem ładnie opowiedzieć. Tygodnie, w których spałem po dwie godziny i nie miałem się gdzie schować - ani na zewnątrz, ani w sobie. Przeszedłem to sam. Nie zrobiło ze mnie mocarza. Zostawiło we mnie ciszę i zero potrzeby udawania, że jest inaczej.

Nauczyłem się wtedy jednej rzeczy, która trzyma mnie do dziś: każda noc się kończy. Każdy koszmar się kończy. I nigdy nie jesteś sam, nawet jeśli akurat nikogo obok nie ma.

Pierwsza ceremonia

Sto ceremonii, zanim usiadłem po drugiej stronie.

Na pierwszą ceremonię poszedłem z ciekawości. Chciałem zobaczyć, czy za tym, co znam, jest coś jeszcze. Dostałem o wiele więcej, niż zamawiałem - i wyszedłem stamtąd z czymś, o co nie prosiłem. Usłyszałem, że kiedyś będę prowadził takie noce dla innych ludzi. Odpowiedziałem, że nie ma mowy. Byłem pewien swojego. Minęły lata, zanim przestałem się z tym kłócić.

Sto ceremonii jako uczestnik

Zanim posadziłem przy sobie pierwszego człowieka, sam usiadłem do stu ceremonii. Nikt mi nie kazał tyle czekać - wręcz przeciwnie, ludzie wokół mówili, żebym zaczynał wcześniej. Ja po prostu wiedziałem, że jeszcze nie jestem gotowy brać za kogoś odpowiedzialności.

Herbert

Mój nauczyciel, Herbert, przyjechał pierwszy raz z kubełkiem KFC w jednej ręce i piwem w drugiej, w przekrzywionej czapce. Zupełne przeciwieństwo tej ściszonej, namaszczonej atmosfery, do której zdążyłem się przyzwyczaić. Przez wszystkie te lata prawie nic nie powiedział mi wprost. Dawał roślinę i zostawiał samego - siedem, dziesięć dni, czasem dłużej. Nauczył mnie milczeniem więcej niż ktokolwiek słowami.

Protokół diety

Dieta to pełna izolacja: własny domek, roślina i cisza. Żadnych rozmów z kimkolwiek przez cały pobyt. Bez soli, cukru, mięsa, seksu - jedno złamanie potrafi przekreślić całą pracę, którą roślina zdążyła wykonać. Po samej diecie przychodzi jeszcze dwadzieścia osiem dni ograniczeń. To okno bywa trudniejsze niż dieta.

Składanie siebie

Przyszła bez zapowiedzi. Nikt mnie nie uprzedził.

Kundalini obudziła się sama - przez szamanizm, modlitwę i medytację, nie przez szukanie jej. Nie umiem powiedzieć, że nad nią panuję. Przez dwa lata mój kręgosłup poruszał się mimowolnie, a energia gromadziła się najmocniej w środkowym ośrodku ciała. Nikt wokół mnie nie wiedział, co się właśnie dzieje. Rozłożyła mnie na części, a poskładać się musiałem bez instrukcji.

Neidan, taoistyczna wewnętrzna alchemia, dał mi dopiero później język i strukturę do tego, co już się we mnie działo. Bez tego szedłem latami w samego ducha, z ciałem za słabym na tę drogę. Neidan zakotwicza świadomość w ciele - inaczej, jak to widzę, nie da się przejść dalej i to przeżyć.

Na czym stoi ten projekt

Modlitwa to mówienie. Medytacja to słuchanie. Szamanizm to test, kto z tego wciąż siedzi w ego.

  • Chrześcijaństwo

    Modlitwa - mówienie do Boga.

  • Tao i medytacja

    Odrzucenie ego - słuchanie ciszy.

  • Szamanizm

    Test - kto z tego naprawdę wyszedł.

Trzeba zbudować relację ze Źródłem, obojętnie jak je nazwiesz. Modlitwa to mówienie. Medytacja to słuchanie ciszy. Dopiero razem robi się z tego rozmowa - samo jedno albo samo drugie to monolog, a tak się nie da żyć.

Szamanizm sprawdza tę relację od środka. Ayahuasca i diety pokazują twoje rany i twoje fałszywe myślenie lepiej niż cokolwiek innego, jakie znam. Nie da się zbudować zdrowej relacji z kimkolwiek, dopóki nie masz jej z samym sobą.

Yahusha dał mi cel, do którego mam iść. Saint Germain pokazał drogę. Herbert i rośliny pokazały, co mnie na tej drodze blokuje. Trzej nauczyciele, trzy tradycje, jeden i ten sam kierunek.

Każda szkoła po jakimś czasie zaczyna się wypaczać - ludzie skupiają się na formie i rytuale, a gubią fundament. Nie mieszam tych tradycji dla efektu. Łączę je w jedną całość, bo całością zawsze były.

Codzienność, nie mit

Jaskiniowiec w kapturze, nie ktoś zawieszony gdzieś wyżej.

Polska

W Polsce dzień wypełniają zwykłe sprawy i obowiązki. O czas na kontemplację trzeba się tu dobijać, bo najpierw po prostu trzeba żyć.

Tarapoto i dżungla

W Peru rytm jest odwrotny. W dżungli wstaję i siadam do dwóch, trzech godzin porannej medytacji, zanim jakakolwiek inna sprawa zdąży się zacząć. Reszta dnia układa się dopiero potem.

Nazywam siebie jaskiniowcem i nie robię z tego tajemnicy. Im więcej ciszy, tym lepiej się czuję. Nie brakuje mi towarzystwa ani tamtego głośnego życia, które kiedyś było moje.

Granicę pokazuję raz i wyraźnie. Kiedy ktoś przez nią przechodzi, przestaję być miły - bez podnoszenia głosu i bez tłumaczenia się, po prostu kończę rozmowę.

Kontakt ze światem dawkuję świadomie. Nie odbieram telefonu, kiedy czuję, że to nie jest ten moment - wolę oddzwonić później, niż być pod ręką przez całą dobę.

Nie wierz mi na słowo

Dwanaście lat. Nie jedna dobra rolka.

Te liczby stoją niżej, nie jako ozdoba - jedno źródło danych dla całej strony, to samo, z którego korzysta strona główna.

  • 0lat praktyki, bez przerwy
  • 0+poprowadzonych ceremonii
  • 0diet z roślinami mocy
  • 0+osób przeprowadzonych przez proces

Praca trwa dalej, więc te liczby rosną - to nie jest zamknięty bilans.

Komu to nie posłuży

Dyskwalifikacja jest dowodem uczciwości, nie odrzuceniem.

Nie każdemu ta droga pomoże, a powiedzenie tego wprost jest częścią uczciwej roboty.

Wejdź na listę

Dostajesz praktykę od razu, wiadomość o BRAMIE wtedy, gdy będzie co ogłaszać.

  • Szukasz przygody albo mocnego przeżycia na weekend.
  • Jesteś w ostrym kryzysie psychicznym. Wtedy potrzebujesz lekarza, nie mnie.
  • Wiesz już wszystko i przychodzisz sprawdzić, czy ja też wiem.